Jedną z moich niepopularnych opinii jest to, że w transporcie publicznym, obok biletów odcinkowych, powinno funkcjonować całe spektrum biletów strefowych, płynnie przechodzących przez bilety na cały region, w bilety sieciowe. I powinny być honorowane we wszystkich środkach transportu, niezależnie od przewoźnika.
Powoli robimy pierwsze kroki we właściwym kierunku. Kolejne miasta wprowadzają wspólne bilety na komunikację miejską i kolej w obrębie miasta. Mamy też wspólne oferty kolejowo-miejskie jak poznański Bus-Tramwaj-Kolej. Niestety, powyżej tego ograniczonego zakresu jest przysłowiowe "długo, długo nic", a potem bilety sieciowe — ze skomplikowanym systemem wzajemnych honorowań, które w praktyce nie mają wiele sensu.
Tak więc w Wielkiej Polsce po najszerszej strefie BTK (która nie obejmuje całej Wielkopolski), mamy bilet sieciowy KW, który obejmuje wszystkie pociągi KW, ale już nie jest honorowany w PR, więc nie jest równoważny "Wielkopolsce". Jest też niewiele tańszy od biletu sieciowego PR, który jest honorowany przez kilku przewoźników osobowych (co daje coś w rodzaju "całej Polski z dziurami"). Jak nie interesuje nas Wielkopolska i Pomorze, możemy wziąć sieciowy z REGIOkartą, który jest dużo tańszy. A wyżej już tylko karty IC, i oferty międzynarodowe, które — absurdalnie — są honorowane w prawie wszystkich pociągach osobowych (w odróżnieniu od dedykowanych sieciówek na osobowe).
#kolej #TransportPubliczny