4 lutego 2004 roku wystartował Facebook, początkowo portal studencki, gdzie oceniało się które koleżanki są "hot" a które "not" by przekształcić się w synonim Internetu do obecnej formy, jako "serwisu reklamowo-rozrywkowego", nazywanego "serwisem społecznościowym, obrazującym jak wygląda upadek infosfery w Internecie.
Na szczęście lata Facebooka są policzone.
Po pierwsze: Facebook chce być Internetem, YouTubem, forami, Twitchem, Xem, Olxem, Tinderem a nie jest Facebookiem, tym lekkim portalem będącym agregatorem wiadomości i książką kontaktową do znajomych ludzi. Facebook już nie jest serwisem społecznościowym, a serwisem reklamowo-rozrywkowym.
Po drugie: Facebook się zatracił w tej chciwości angażowania, ta trudność w znalezieniu czegokolwiek, agresywny algorytm, brak numerowanych stron w feedzie i możliwości filtrowania aktualności i enshittification, również dosięgający Instagrama i inne usługi: niesamowite obniżenie kontentu, brak moderacji i boty, coraz więcej reklam w najmniej oczekiwanych miejscach (ostatnim "hitem" jest wyświetlanie reklam na profilach oraz pomiędzy zdjęciem/rolka a panelem reakcji) i w zasadzie brak możliwości kontroli użytkownika nad tym co tu się dzieje.
Po trzecie: Facebook chcąc być dla każdego, powoli staje się dla nikogo. Młodzi uciekają na Instagrama i TikToka. Co bardziej świadomi na Mastodona czy Bluesky, ci jeszcze bardziej świadomi rezygnują ogólnie z tego typu serwisów (zwanych mediami społecznościowymi). Facebook widzi że jego czas mija i zamiast podjąć próbę zmiany na lepsze, to ładuje coraz więcej zbędnych funkcji i zwyczajnie uprzykrza życie.
Krytyka Facebooka jest uzasadniona: bazowanie na lenistwie oraz skłonności do uzależnienia, brak jakiejkolwiek odpowiedzialności, etyki oraz, niestety, brak naprawdę sensownych alternatyw (piszę to jako miłośnik Mastodona i fediwersum).
Polecam "Bógtechy" @Sylwia_Czubkowska oraz "Brzydką prawdę" Sherry Frenkel i Cecilli Kang by dokładnie poznać problem i działać, propagować i tłumaczyć.